Jak Malować w Czasie Wojny?

Values Unlimited Foundation » Projekty » Jak Malować w Czasie Wojny?

Zofia Lipecka w Rocznicę Wybuchu Wojny w Ukrainie dla L’Opinion

Ignorować wojnę? Przedstawiać wojnę? Protestować przeciwko wojnie? Oto pytania, które napadły mnie w dniu agresji Putina na Ukrainę, 24 lutego 2022 r. Nagle sztuka wydała mi się czymś mało ważnym. Zastanawiałam się czy zamiast malować nie powinnam zająć się pomocą dla uchodźców ukraińskich. Podziwiałam znajomych i przyjaciół, którzy to robili. Uchodźcy przyjeżdżali do Paryża i urząd miasta poszukiwał osób, które mogłyby służyć jako tłumacze. Ponieważ mówię po polsku, mogłam się przydać. Mimo to, pełna niepewności, postanowiłam nie opuszczać pracowni i nadal malować. Jednak projekty nad którymi w tym momencie pracowałam przestały mnie interesować. Nie mogłam oderwać myśli od wiadomości na temat sytuacji w Ukrainie. Świadomość wojny całkowicie opanowała moja psychikę i wyobraźnię. Czułam, że muszę znaleźć sposób by wyrazić ten dramat w malarstwie, zamanifestować moja nienawiść do wojny i poparcie dla Ukrainy.
(publikacja w l’Opinion)
Zofia Lipecka
Źródło: Archiwum osobiste

Prawomocność Sztuki Wobec Barbarzyństwa

Nie była to moja pierwsza konfrontacja z problemem prawomocności sztuki wobec barbarzyństwa. Zetknęłam się z nim wcześniej, kiedy poruszałam temat Zagłady. Podważając słynne stwierdzenie Teodora Adorno, że nie można już pisać poezji po Oświęcimiu, afirmowałam niezbędność sztuki jako formy oporu. Zrozumiałam, że sztuka to soft power, że oddziałuje na umysł. Mimo iż nie może zastopować wojny, zapobiec zbrodni, może być krytyką, terapią oraz katharsis. Pytanie, które powinnam więc sobie zadawać nie było: „dlaczego przedstawiać wojnę?” ale raczej: „jak reprezentować wojnę i jaki efekt owa reprezentacja może wywołać?”

Starałam się uniknąć dwóch błędów: realizmu i propagandy. Pierwszy rywalizowałby ze strasznymi zdjęciami z mediów i filmów dokumentalnych. Ponadto nie mam zaufania do estetyki horroru i transgresji, która ma na celu szokowanie lub prowokowanie odbiorcy. Druga, jakkolwiek byłaby po dobrej stronie politycznej i etycznej (np. symbolika niebiesko-żółta oznaczająca poparcie dla Ukrainy), nie da się pogodzić ze sztuką. Propaganda afirmuje i stara się przekonać, podczas gdy dzieło sztuki stawia problem i skłania do myślenia. Musiałam więc znaleźć jakieś przejście pomiędzy estetyka zła i estetyka dobra; formę, która interpeluje, lecz nie jest spektakularna.

Nadając Sens

Odrzucając realizm nie odeszłam od figuracji. Unikając sloganów i przekazów wojowniczych nie zrezygnowałam z używania pisma. Tworzyłam kompozycje mieszane złożone z ideogramów, znaków i słów a także z rebusów. Obrazy stały się jakby planszami do odczytania, skłaniającymi odbiorcę do tworzenia sensu. Są one – jakby powiedział Marchal Mc Luhan – zimnymi mediami, które pobudzają udział odbiorcy. Jeśli ich interpretacja zależy od wrażliwości każdego, nie ma wątpliwości co do ich znaczenia politycznego. W dniu agresji powstał Blast. To słowo, w języku angielskim oznaczające wybuch lub podmuch, skojarzyło mi się ze słowem oblast, oznaczającym prowincję w niektórych krajach Europy Wschodniej. Przewijało się ono często w reportażach o Ukrainie. Potem powstały: Rysować nieznane, Pewnego wiosennego dnia, wreszcie Bucza. Zbędnym by było opisywanie, komentowanie, a w szczególności odszyfrowywanie tych obrazów. Powinny mówić same za siebie.